Folkowa poczta Folkowa.art.pl - strona główna
Artykuly
Recenzje
Zespoly
Bazar
MP3
Forum
Chat
Linki












Pierwsza lista stron folkowych.

Listinus Toplisten





Folkowe Recenzje

Sąsiedzi "Wrócić do Derry"

Utwory : 1. Szkuner z Cotentin 2. Gorzołka folk 3. Pique la baleine 4. Wrócić do Derry 5. Powrót 6. Kogut Bażant 7. Kubański szlak 8. Alice Gray 9. Marynarz królewskiej floty 10. Tourdion 11. Panna z Amsterdamu 12. Sjaracule 13. Rzucić cumy 14. A hej a ho
Wyd. SWIK Nasze Miasto Wrocław 2005

Sąsiedzi "Wrócić do Derry"
Podziel sie ze znajomymi :
wykop.pl

Sasiedzi, to zespół ze sceny szantowej, który świadomie dąży muzycznie w kierunku celtyckiej muzyki folkowej. "Wrócić do Derry" to ich debiutancka płyta. Znalazły się tu głównie utwory dobrze znane z sąsiedzkich koncertów.
Na pierwszy ogień poszedł "Szkuner z Cotentin", można powiedzieć, że to jedna z wizytówek stylu grupy, która łączy folkowe granie z pomysłami zaczerpniętymi z tzw. śląskiej sceny szantowej. Objawia się to przede wszystkim partiami Pawła Pleskacza, który intonuje często w tle wokalne pochody basowe. Z jednej strony jest to element, który wiele osób kojarzy z młodą gliwicką ekipą, z drugiej jednak dla folkowego słuchacza jest to nieco dziwne. Przyznam szczerze, że miałem nadzieję iż w studio Sąsiedzi z tych basów zrezygnują, na korzyść zwykłego basowego wokalu w tle. "Szkuner z Cotentin" uświadomił mi jednak, że tak się nie stało. Cóż, może miał to być ukłon w kierunku tej właśnie części słuchaczy, którym taki zabieg się podoba. Sama piosenka, to polska wersja utworu francuskiego i słychać to wyraźnie w melodii, ciekawie skądinąd zagranej.
Drugi utwór - "Gorzołka folk" - to autorska kompozycja Dominiki Płonki, flecistki zespołu, nawiązująca nieco do klimatów francuskich, kojarząca się może również nieco z muzyką barokową. Całość zagrana tu jest w stylistyce nieco `karczemnej` kojarzącej się z instrumentalnymi utworami grupy Blackmore`s Night.
Piosenka "Pique la baleine" to folkowa piosenka stylizowana na francuską szantę, również spolonizowana przez Sąsiadów. Mimo, że sam utwór ma mniej przebojowy charakter, niż "Szkuner...", to zagrano go znacznie ciekawiej, lekko, po prostu bardzo fajnie.
Tytułowa piosenka, czyli "Wrócić do Derry" zabiera nas z kontynentu do Irlandii. Rafał Krzysztoń, autor większości tekstów zespołu, napisał polską wersję tej piosenki, z jednaj strony dostosowując ją do potrzeb zespołu, z drugiej zaś zachowując nieco buntowniczy charakter oryginału. Nie mam wątpliwości, że na dzień dzisiejszy to jedna z najciekawszych piosenek Sąsiadów.
"Powrót", to autorska kompozycja dwóch członków zespołu - Rafała Krzysztonia (tekst) i Jakuba Owczarka (muzyka). Podobnie jak w utworze Dominiki mamy tu do czynienia z inspiracją klimatami kojarzącymi się z folkowymi melodiami francuskimi, czy też może bretońskimi. Trzeba przyznać, że to udany utwór, choć można się czasem zastanowić, czy nie dałoby się czegoś ciekawszego zrobić z gitarą, która od początku do końca gra jak zapętlona. Szkoda, że zabrakło troszkę pomysłu na bardziej urozmaiconą aranżację.
Drugi utwór instrumentalny, to "Kogut Bażant", oparty na tradycyjnej muzyce. Co prawda sam tytuł kojarzy mi się bardzo miło - z czeskim piwem, utwór nie nawiązuje jednak do muzyki ludowej zza naszej południowej granicy. Znów mamy tu wykonanie kojarzące się nieco z muzyką dawną.
"Kubański szlak" to cover, piosenkę spopularyzował jakiś czas temu zespół EKT Gdynia i od tego czasu zadomowiła się ona na scenie szantowej. Oryginalnym wykonawcą tej piosenki była przed laty grupa Nijak. W wersji Sąsiadów "Kubański szlak" stał się jakby bardziej folkowy, trzeba przyznać, że to bardzo udana stylizacja.
Kolejna autorska piosenka, inspirowana irlandzką muzyką "Alice Gray" powtarza grzech z pierwszej piosenki - pojawia się tu opisywany wcześniej wokalny bas. O ile można to uznać za kwestię stylistyczną, to już powtórzenie sie problemu z gitarą - wspomniany przy "Powrocie" - nieco drażni.
Oparty na tradycyjnej melodii "Marynarz królewskiej floty" to kolejny ciekawy utwór. Prawdopodobnie spowodowane jest to ciekawym pomysłem na aranż. Tu gitara, mimo, że dość prosta - nie razi. Również partie instrumentalne brzmią bardzo selektywnie. Zdecydowanie jest to jedna z moich ulubionych piosenek na tej płycie.
Ukoronowaniem romansu Sąsiadów z francuskimi piosenkami jest "Tourdion", znany taniec z kraju Moliera. Pięknie wyśpiewany w wersji oryginalnej stanowi swoisty hołd dla tamtejszego folku. Szybsza część instrumentalna sugeruje, że wcześniejsze porównania do Blackmore`s Night nie są bezpodstawne - przecież tamta grupa na tą samą melodię śpiewa piosenkę "Play Minstrel Play". W wersji studyjnej partie fletu grał z nimi rewelacyjny Ian Anderson. Dominika Płonka nie pokusiła się niestety o podobną ekwilibrystykę instrumentalną. Ale i tak utwór należy zaliczyć do udanych.
"Panna z Amsterdamu" to znów Sąsiedzi po autorsku. Melodia kojarzyć się może częściowo z tradycyjnymi szantami, częściowo ze współczesnymi piosenkami żeglarskimi. Po raz kolejny gitarze zdarza się zastępować bodhran. Gdyby grupa grała bez instrumentów rytmicznych można byłoby to zrozumieć. Druga część wydaje się być zagrana jakby ciekawiej, ale nie jest to jeszcze to, co można by z tej piosenki zrobić. Mam wrażenie, że nieco zmarnowano tu całkiem niezłą piosenkę. Szkoda.
Wstęp do "Sjaracule" jest niemal magiczny. Kojarzy się ze starymi, natchnionymi nagraniami grupy Open Folk. Później tempo troszkę się podkręca, ale wciąż zostajemy w magicznym kręgu folkowych nutek. Zarówno tytuł, jak i tekst we wkładce jest nieco improwizowany, w każdym razie źródłem tej piosenki jest utwór "Schiarazula marazula", autorstwa Giorgio Mainerio i Domenico Zanniera, włoskich klasyków XVI wieku.
Ostatnie dwa utwory na płycie, to "Rzucić cumy" i "A hej a ho". Obie piosenki - co jest nieco zaskakujące - odbiegają nieco od reszty materiału. Są to współczesne piosenki żeglarskie, pierwsza jest nieco stylizowana, ale słychać w niej, że korzenie tkwią tu raczej w piosenkach turystycznych, niż w poetyce folkowej. Drugi utwór poddano podobnej obróbce - "A hej a ho" to na wskroś współczesna piosenka.
Zastanawiam się, czy oceniać Sąsiadów jak debiutantów, czy jak profesjonalną kapelę, którą powoli się stają? Jako debiutanci wypadają bardzo dobrze, wpadki o których pisałem można zrzucić na karb błędów młodości. Ale jeśli mielibyśmy spojrzeć na nich poważniej (grają prawie cztery lata), to warto byłoby jeszcze nad niektórymi utworami posiedzieć. Przede wszystkim nie ma zasady, która mówi, że utwór trzeba grać na wszystkim od początku do końca. Trzeba czasem trochę pokombinować, uspokoić, nie zawsze trzeba grać szybko. A że potrafią zagrać jak trzeba udowodnili tu kilka razy.
Brak tu nieco opanowania, wierzę, że przyjdzie ono z czasem, bo młodzi muzycy są bardzo skromni i z tego co mi wiadomo chłoną wszelkie, zwłaszcza krytyczne opinie.
Mam więc nadzieję, że po niezłym debiucie Sąsiedzi uraczą nas za jakiś czas drugą, znacznie dojrzalszą płytą.

Rafał Chojnacki